Leo Stuff - Geneza powiedzenia "Tu leży pies pogrzebany"

Pewnego razu pani Wiśniewska odłożyła swoją rubinową broszę na komódkę nocną, bo się chciała przed Bożym Narodzeniem wykąpać, żeby przy wigilijnym stole nie capiło. Gdy weszła do wiadra, pies jej, Buras Jacenty, ową broszę, myśląc że to smakowity kawał zeschłego salcesonu, wprawnym ruchem jęzora - na raz łyknął. Pani Wiśniewska, kobieta zazwyczaj stateczna i stonowana, tak się tym wkurwiła, że Jacentego, gdy tylko wykaraskala się z wiadra, zabiła jednym grzmotnięciem pięści w siwy łeb. Z rozpaczy albo z przyzwyczajenia (źródła różnie podają) wychyliła trzy sadazwy bimberu żurawinowego i padła z łomotem na czeską kanadyjkę jak zabita żyrafa.

Około trzeciej w nocy do domu ściągnął Stary Wiśniewski. Ogromnie strudzony szychtą w kopalni sera, miał nadzieję zastać w domu jego ulubiony bigos z końskimi zębami, podgrzane na patelni ukochane papucie i zapętloną sekwencję wideo, jak Boniek strzela Belgom trzy bramki. Miast tego zastał pijaną w sztok babę na barłogu i zdechłego psa. Zakląłszy szpetnie przez czarne jak prezydencka Lancia zęby, sam pociągnał solidnie bimberu, co go miał w starym gumiaku na czarną godzinę schowany, wziął łopatę i poszedł w szkodę, psa zakopać, by rano końskie muchy nie wyżarly mu ukochanych nowalijek i ogólnie żeby nie capiło na obejściu.

Rano przyśniło mu się nagle, że Godzilla krzyczy mu podstępnie coś wulgarnego do ucha podczas zabawy w głuchy telefon, aż chłopina pryknął z przerażenia i obudził się oszołomiony. Okazalo się że to Pani Wiśniewska swoim barytonem lamentuje po stracie rubinowej broszy uwięzionej wewnątrz tragicznie zmarłego psa, który na domiar złego zniknął. Dostała przy tym takiego ataku histerii, że dopiero musiał ją widłami za koronkę od majtek do podłogi przybić żeby się uspokoila i opowiedziała historię broszy i nagłej śmierci Burasa Jacentego. Stary Wiśniewski musiał oczywiście znowu iść w to cholerne błocko, wykopać psa i wyjąć mu broszę przez gardło.

Od tej pory Pani Wiśniewska, opowiada tą wstrząsająca historię przyjedznym letnikom; w finale prowadzi ich w to błocko, i wskazując swoim perkatym paluchem pierw na swój kubrak, potem na ziemię, mówi: "To jest ta brosza, a tu leży pies pogrzebany."

powrót

© 2001 Mleko.BarMleczny.com