|
Huba - Kilka Niestrawności
wyschniętym atramentem
niczym krew
zaschnieta za paznokciem
mówię
ludzie
mary krążące nade mną
przylepione do moich myśli
szalejących w dzikiej głowie
piszczą i szumią
w śnie wielkiego Boga
chciałoby się wypluć ten ból
przestać prząść nić snu tego
cierniową nić istnienia
wbijającą się w każdą
moją myśl
płaczącą
Sen
oszalała dzikość
obija się o ściany
ciągnie za włosy
i rozrzuca wkoło
nie ma ratunku
w jednej sennej szkatule
zamkniętam z nią razem
a krzyk nie ma krzyku
bo przez szalenstwo zduszony
ciężkie zdziczałe ręce
krzyku krzyk dławią
mój sen ma
ramiona z tyłu związane
związane z tyłu
okalają moją głowę
głowę
w której sen oszalał
oszalał mój sen szalony
Powtórka z rozrywki
piersi w nocy spać nie dają
jajniki też nieżle napierdalają
niech te who'yeah z bólu giną
nie dam się tym sqrwysynom
na imprezkę wybił już czas
madafakas tej nocy wykończę was
niestety po chwili z braku sił mdleję
a niech was qrwa krew zaleje!
*
kapią ciekłe kryształki
błyszczą słońcem
kłują lodowym blaskiem
czekam
nie wiem
patrzę
rozsypały się z nieba
a leniwa muzyka
przeciąga się po moim pokoju
czasoprzestrzeń wydłuża się
i rozciąga
a kryształki dalej spadają
wszystkie moje komórki aż drżą z zachwytu i
uniesienia
powrót
|