|
Upokorzenie, a stanie w kolejkach
z Rozmówcą rozmawia Wojtek Pakier
Mleko: Ostatnio w naszej kulturze pojawia się i to na kilku różnych poziomach,
coś, co nazywam sentymentem do epoki socjalizmu. To się ujawniło
szczególnie po śmierci Gierka. Jak pani sądzi, dlaczego tak się dzieje,
skąd ta
zbiorowa nostalgia?
Rozmówca: Nie wiem, ale korzystając z okazji chciałabym pozdrowić
wszystkich tych, którzy pamietają te czasy. Szczególnie moją matkę, która
wychowała mnie w duchu elity intelektualnej; mojego ojca, który zawsze
wierzył w koniec, który opowiadał mi jak się kończą stare filmy. To było
cudowne.
Mleko: Dlaczego?
Rozmówca: Ktoś taki był zagrożeniem. Szczególnie chcę pozdrowić też moją
siostrę, która w tych trudnych czasach zabierała mi najlepsze ciuchy.
Raz, za
parę orginalnych Jeansow musiałam zapłacić równowartość miesięcznej pensji.
Moja siostra pożyczyła te spodnie i tyle ją widziałam. Pozdrawiam Cię
Elka, jeśli mnie czytasz.
Mleko: To jest oczywiście jedna strona problemu - tęsknota za ładem,
porządkiem i spokojem, za cenami, które stoją w miejscu, za bezpieczeństwem.
Ale jest jeszcze tęsknota za arkadią dzieciństwa.
Rozmówca: Właśnie. Czy mogę jeszcze kogoś pozdrowić? Chciałabym
szczególnie gorąco uściskać moje koleżanki, z którymi bawiłam się w
dzieciństwie, nie będę wymieniać nazwisk, bo nie chcę ich narazić na żadne
nieprzyjemności, ale znajomy powiedział, żebym nie kryła swoich uczuć
i mówiła
wprost, co czuję. To jest najlepsze lekarstwo - mówić ludziom wprost.
Nienawidzę was dziewczyny, zepsułyście mi arkadię dzieciństwa - nie system,
tylko wy. Kiedy ja chciałam spędzić z wami trochę czasu - uciekałyście,
wołałyście na mnie "Fefa". Nie zapomnę wam tego, serdecznie
was dlatego
pozdrawiam, wszystko w porządku.
Mleko: Jak to wyglada konkretnie?
Rozmówca: Pamietam taką sytaucję. Wchodzę na podwórko, moja matka
pozwoliła mi wyjśc tylko na chwilę, a ja w tamtych czasach musiałam
wymyślać za każdym razem nowy pretekst, żeby wyjść na dwór, więc
powiedziałam, że muszę pożyczyć zeszyty. Wyszłam na dwór, miałam wtedy
jakieś trzynaście lat i podobał mi się kolega z tego podwórka. Wyszłam
więc na
dwór i proszę moją koleżankę, żeby nie grała w gumę, tylko poszła powiedzieć
mu, że go kocham. Wtedy ona mi mówi, że ona też go kocha, że nie może
mu
tego powiedzieć. Tak było caly czas. Wymyślałam sobie coś i zaraz ktoś
przyznawał się do tego pomysłu.
Mleko: Czy poza psychicznym mechanizmem wyparcia i nostalgią za stabilizacja
są jakieś inne powody tego sentymentu do PRL-u?
Rozmówca: Prawdę mówiąc ja ich nie widzę. Wszystko widzę jako jedną
zamazaną plamę. Ale czy mogę jeszcze kogoś pozdrowić? Co to za pismo,
dla
którego odpowiadam teraz na pytania? Mleko? Co to znaczy?
Mleko: To znaczy, ze butelka po mleku czy etykietka od oranżady staje
sie
metafora i niesie ze sobą też całą otoczkę, na przykład wspomnienie huśtawek,
na których tą oranżadę się piło.
Rozmówca: Aha! Pozdrawiam mojego męża, Felka, to znaczy Feliksa. Moich
sasiadów Ewę i Marcina, moje psy Kaja i Kubusia, moich nauczycieli, ludzi
których spotykam w tramwaju, moich kolegów z pracy, Romana, Olę, Marka,
Sylwię, Piotrka i Andrzeja. Dziekuję Andrzej, że wierzyłeś we mnie, ja
w Ciebie
też wierzyłem i jeszcze panią ze sklepu, bo zawsze trzyma dla mnie swierze
konserwy. Wiem, że to dla niej nie jest kłopot, ale dziekuję że to robi.
A niech
to, trzeba być szczerym: - ja też dla Pani trzymam w domu konserwy, kiedyś
je
pani przyniose.
Mleko: Mówiliśmy o tym, że w socjaliźmie było szaro, brudno i ponuro.
Ale jak
uchwycić różnice między tamtą estetyką, a tą dzisiejszą? Na przykład:
wiadomo, że możliwość przejmowania wzorów z zachodu była bardzo
ograniczona.
Rozmówca: Więc, to znaczy, ja nigdy nie mogłam pojechać na zachód, ale
też
mi sie nie chciało, bo i po co. Ale dlaczego wszystko ubierać w jakieś
formy?
Nie można poprostu pamietać tego, jako plamy? Jako czegoś bezkształtnego,
co przelewa się z tej oranżady na chuśtawkę, jak pan powiedział. Dlaczego
ciągle trzeba coś formować, niech nie będzie zformowane. Niech nie będzie
już
systemów, nawet anarchii, pan jest artystą, powinien pan rozmumieć.
Mleko: To znaczy, że to system, w którym artyści pracowali na etacie,
produkował sztukę i wzornictwo specyficznego rodzaju?
Rozmówca: Niech będzie, że specyficznego rodzaju, chociaż ja wolę
powiedzieć wprost, wie pan, bez rodzaju, poprostu produkowali i nie sztukę,
tylko "coś"
Mleko: Taką "estetyke wykonania planu" widać na przykładzie
ławek szkolnych.
W latach 50-tych były to całkiem przyzwoite meble z solidnego drewna.
W
latach 70 coraz bardziej tandetne, a w latach 80 przybrały postać
powyginanych rurek z blatami ze sklejki.
Rozmówca: Nie mam z Meblami nic wspólnego. Nie znam tych ludzi. Nie
wiedziałam, że są aż tacy starzy...
Mleko: Ale czy ten sposób myślenia w latach 70 nie był już tylko fasadowy,
o
ile w ogóle istniał?
Rozmówca: Mi się wydaje, że nie istaniał. Ale rzeczywiście czasami wydaje
mi
się, że fasadowy, tak, raczej fasadowy. Długo jeszcze?
powrót
|