|
Dwa ujęcia Mleka
Jak w sejmie tak i w życiu. Zawsze są dwie strony. Lewa i prawa. Góra
i dół. Luz i zapierdol. W niniejszym artykule chciałabym porównać spojrzenia
dwóch artystów na rozległy temat mleka (ang: milk). Podstawą do rozważań
będą dwa utwory: "Gorące mleko" Juliana Tuwima oraz "Mleko"
Jana Brzechwy.
Zacznijmy od wiersza Juliana Tuwima. W pierwszej strofie odbiorca utworu
zostaje wprowadzony w klimat patologicznego domu. W tym domu (być może
podmiot liryczny wspomina własną traumę dzieciństwa) małe dziecko jest
zmuszane do picia białego napoju. Cóż za emocje! "Spazm wściekłości"!
"Nie chcę mleka!"! Czym jest odmęt zieloności? Zieloność zazwyczaj
nie kojarzy się z odmętami, a raczej ze świeżością, a odmęt z chaosem,
z mułem w rzece wzbudzonym. Czym więc jest odmęt zieloności? Być może
tak postrzega zieloność dziecko z patologicznego domu. Zieloność nie
kojarzy się mu pozytywnie. Wprowadzenie w tej strofie "dzikich
Siouxów" jest tu zabiegiem zmylającym. Ci osobnicy wcale a wcale
nie mają chłopcu pomóc a mogliby. Oni są wyrazem lęków małego chłopca.
Być może reprezentują oni ważne obiekty (teoria rewelacji z obiektem)
w życiu dziecka: ojca, matkę, babcię, dziadka, którzy tworzą ograniczające
więzy rodzinne. Końcówka zaskakuje ironią. Niby banda dzikusów, a mleko
nie zostaje wypite. W wierszu Juliana Tuwima możemy dopatrzeć się bardzo
liberalnych poglądów autora, który na końcu utworu uwalnia mleko z obowiązku
bycia pitym na ciepło oraz chłopca, który "nie chce mleka!".
Jak to się odnosi do autora? Z tego co wiemy z licznych biografii Tuwima
był on wychowywany przez bardzo dyrektywnych rodziców. Mleko zostało
uwarunkowane w umyśle poety jako narzędzie wyrządzanej mu co dzień krzywdy.
Dlatego w swoim wierszu rekompensuje sobie straty z okresy dziecięctwa
i rozlewa mleko nie napiwszy się go wcześniej, bo jak łatwo się domyślić
to on jest małym chłopcem w swoim wierszu.
Przejdźmy teraz do wiersza Jana Brzechwy. Akcja utworu rozpoczyna się
poprzez zawiązanie akcji, zupełnie jak w prozie: mleko wylatuje z garnka.
Zastanówmy się nad symboliką tego zdarzenia. Mleko wylatuje z garnka
i wskakuje na patelnię. Jednak tu mamy sprzeczne informacje, gdyż z
drugiej strony podmiot liryczny stwierdza lot mleka. Nie do końca więc
wiadomo czy mleko jest na patelni czy w powietrzu. Gdzie by nie było,
na patelni czy w powietrzu, oba te stany symbolizują wolność. Garnek,
jak wiemy, jest dość zamykającym naczyniem, nie to co otwarta patelnia.
Symboliki lotu nie muszę tłumaczyć, gdyż jest zbyt oczywista. W wierszu
występuje postać kucharki, która prawdopodobnie jest kalką żony Brzechwy.
Jak wiemy jego żona była nieco przy kości (liczna dokumentacja), a kucharka
całe dnie spędza przy jedzeniu, więc prawdopodobnie jest gruba. Następnie
w wierszu następuje punkt kulminacyjny: kucharka straszy mleko, na co
te się zsiada. Jak widzimy początkowo mleko jest bardzo swawolne i rozbawione,
ale koniec końców zsiada się i zaraz ma być zjedzone z ziemniakami.
Jan Brzechwa manifestuje w tym utworze szyizm, z którego był powszechnie
znany w ówczesnych kręgach literackich. Tak jak w społeczeństwie, które
znał Frałd instynkta zostają poskromione a wygrywają społeczne nakazy.
Proszę zwrócić uwagę na niesamowite podobieństwo konfliktu poglądów
autorów ze słynnym antagonizmem Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego.
Fascynujący konflikt literatów romantyzmu doczekał się licznych opracowań
na ten temat, prac magisterskich, doktoranckich. Tym bardziej dziwne,
że nikt do tej pory nie pociągnął tego tematu dalej. Mam na myśli antagonizm
Brzechwa-Tuwim, który był równie emocjonalny i pełen zaangażowania i,
co zaskakujące, szalenie podobny tematycznie do konfliktu polskich wieszczy
romantyzmu. Po przeanalizowaniu danych na temat owych antypatii bardzo
wyraźnie wyłania się pewien zaskakujący motyw. Obaj: Mickiewicz i Słowacki
mieli bardzo silnie wyparte seksualne bodźce. Mało tego: homoseksualne.
Małe tego: w stosunku do siebie! W tym upatruję przyczyny tak silnego
konfliktu, którego tematyka była jednak dość banalna (nie-mleko). Druga
para podobnie, mimo że sfera ich konfliktu była o wiele poważniejsza
(mleko). Także chodziło o wypartą do nieświadomości horąseksualność.
Być może stąd wynika jedyne w omawianych wyżej wierszach podobieństwo,
a mianowicie motyw lęku. Obaj bali się, by prawda nie wyszła na jaw
i ukrywali się pod płaszczykiem nienawiści.
Autorzy ci szalenie kreatywnie, aczkolwiek zupełnie inaczej widzą kwestię
mleka. Nie można nie przecenić zalet zapoznania się z każdym z utworów,
co rozszerza wiedzę na temat światopoglądów autorów i generalnie poszerza
horezonty. W związku z powyższym zapraszam do lektury. Zapewniam, że
będzie ona wzbogacająca. Ponadto zapraszam do rozwinięcia myśli zawartych
w tym artykule, gdyż potrzeba jeszcze wielu studiów, aby poznać prawdę
o fascynujących: Tuwimie i Brzechwie.
Julian Tuwim
"Gorące mleko"
Każą
pić gorące mleko,
Chłopca mdli na widok mleka.
W gardle więźnie spazm wściekłości:
Nie chcę mleka! Nie chcę mleka!
Żeby w odmęt zieloności
Rozwierzgana wtargnąć banda,
Na chłopczyka przed werandą
Czterech dzikich Siouxow czeka.
W parujące, z kożuchami,
Dmucha wódz ich zrozpaczony.
Rozpluskana szklanka mleka
Wolny oblok niebem goni.
Jan Brzechwa
"Mleko"
- Co się stało, co się stało?
- Gwałtu, mleko wyleciało!
Przeraziła się kucharka,
Wyleciało mleko z garnka
I jak białe prześcieradło
Na patelni wierzchem siadło.
Jęło fruwać pod sufitem,
Przyśpiewując sobie przy tym:
- Dobre mleczko, smaczne mleczko,
Nie dla ciebie, kochaneczko!
Rozgniewała się kucharka
I na mleko głośno sarka:
- Któż to słyszał, żeby mleko
Wyleciało tak daleko?
Zsiądź z patelni, zsiądź już prędzej,
Bo na zawsze cię przepędzę!
Na te słowa mleko zbladło,
Przestraszyło się i zsiadło.
Chodźcie do nas. Zjedzcie z nami
Zsiadłe mleko z ziemniakami.
powrót
|