Z daniem wizażystki...
czyli porady kosmetyczne

Droga Pani Krystyno,
Od kiedy byłam na wakacjach w Hiszpanii, zrobiły mi się na twarzy takie krostki, których nie da się wycisnąć. Próbowałam chodzić do różnych kosmetyczek, ale te załamują ręce. Jedna nawet nie chciała mnie przyjąć (następnego dnia wyskoczyło mi jeszcze kilka). Co robić? Dodam jeszcze, że mam 32 lata, nie palę, nie piję i zawsze miałam suchą, wrażliwą skórę.

Zrozpaczona z Grudziądza

Droga Zrozpaczona z Grudziądza!
Dobrze, że Pani do mnie napisała. Domyślam się, że podczas wyjazdu do Hiszpanii stało się coś dla Pani nieprzyjemnego. Odrzucenie kosmetyczki było tego małym postludium. W przypadku psychosomatycznych zaburzeń skórnych, przede wszystkim zaleca się mężczyzna do kobiety i serotonina wszystko załatwia. W przypadku, gdyby ta opcja nie była możliwa, polecam maseczkę z alg (o innym aspekcie maseczek z alg można poczytać w artykule Justyny Kochanke pt. "Algi - nowe spojrzenie") oraz masaż szitsu. Oba rozwiązania dostępne w każdym lepszym gabinecie kosmetycznym. Inny sposób to koloroterapia w powiązaniu z naświetlaniem (proszę poprosić o kolor niebieski, a na końcu 3 minuty czerwonego na pobudzenie, żeby nam Pani na fotelu nie zasnęła). Przede wszystkim gorąco polecam jednak więcej wychodzić z domu, przebywać na świeżym powietrzu (być może zakup psa byłby tu na miejscu) i dużo dużo seksu. Jeśli nie ma Pani z kim, proszę odrzucić katolickie krytyczne spojrzenie na masturbację i zająć się sama sobą. Proszę pamiętać, Bóg chce dla nas tylko dobrze.

Z gorącymi pozdrowieniami,
Krystyna Pożarło

powrót

© 2004 Mleko dosładzane przez Barmleczny.com